10 cze 2013

hello, i love you

Nelly Dawson,
urodzona w Halloween, lat 16, wychowanka domu Helgi Hufflepuff, właścicielka różdżki z wierzbowego drewna, z włókienkiem ze skrzydła nietoperza, długości ośmiu cali, jej boginem jest kompletna ciemność, a patronusem, niewyraźny jeszcze, kot, uczęszcza na zajęcia z eliksirów, transmutacji, zaklęć, zielarstwa, obrony przed czarną magią, historii magii i opieki nad magicznymi stworzeniami.

Maleństwo. Wątła, drobna, krucha. Aż trudno uwierzyć, że ona i ten prawie dwumetrowy, siedemnastoletni Krukon to rodzeństwo. A jednak. Nelly uwielbia urządzać sobie przejażdżki na plecach brata, który nawet pewnie nie czuje jej znikomego ciężaru. Choć nierzadko dostaje wtedy lęku wysokości. Nie lubi wysokości, dlatego latanie na miotle uważa za czyste zło. Nie lubi Qudditcha, ciemności, niepotrzebnego hałasu, burzy z piorunami i wielu innych rzeczy, których pewnie sama nie wyliczy. Wyłączając fobie zwierzęce, ona uwielbia nawet te najbardziej odrażające okazy. Niestraszny jej też brud i bałagań, całe dnia mogłaby paprać się w błocie i roślinkach. Poza tym, do pedantki zdecydowanie jej daleko, przez co jest zmorą współlokatorek, wiecznie potykających się o jej torbę, ubrania, książki i inne rzeczy, które nie mogą znaleźć swojego miejsca. Nelly wiecznie chodzi z głową w chmurach, nic więc dziwnego, że wciąż coś gubi i o wielu rzeczach zapomina. Spóźnianie stara się kontrolować, nie uśmiecha jej się wiszenie pod sufitem na łańcuchach. Ze swoim zdrowiem mogłaby tego nie przeżyć. Często potyka się o własne nogi, mówi zanim pomyśli, szczególnie kiedy bardzo się denerwuje. Dużo się rumieni. Właściwie, wciąż się rumieni. Pogodna, do wszystkich się uśmiecha i daje się wykorzystywać, naiwnie wierząc, że oddaje komuś przysługę. Naiwna jest jak dziecko, wmówić jej można wszystko, szczególnie wierzy w dobro, tkwiące, nawet głęboko, w każdym człowieku, bez wyjątku. Łatwo się wzrusza, jest podatna na zranienia jak mały, delikatny kwiatek, choć próbuje zgrywać twardzielkę, co wypada dość komicznie i z czego wyjątkowo lubi kpić jej starszy brat. Zachwyca się wszystkim, czym tylko się da, ciężko pozbawić ją pogody ducha. Lubi siedzieć z nosem w książce, snuć się między regałami biblioteki, nie przepada za jedzeniem, więc je tyle, ile potrzebne jest jej do życia, przesiaduje na błoniach prawie w każdą pogodę, a w Pokoju Wspólnym zawsze siedzi na dywanie. Ekscytuje się, tańczy, śpiewa, czyta poezję (nierzadko na głos). Gdyby mogła, przytuliłaby pewnie cały świat.

Na zdjęciu Holly Fogg. W tytule The Doors. Nie gardzę żadnym pomysłem.
Karta trochę chaotyczna, przepraszam.

9 cze 2013

To co jest przyczyną twoich najgłębszych cierpień, jest zarazem źródłem twoich największych radości.

ELIZABETH SNOW
Ravenclaw, VI rok



Życie daje Ci kopniaka, a potem z uśmiechem pyta czy nie za mocno bolało.

                Gdy wszystko zdaje się iść po Twojej myśli zawsze trafi się ktoś, kto zapragnie to szczęście zepsuć. Zrobi to w taki sposób, byś o tym pamiętał do końca swojego życia. I chociaż zemsta wydaje się słodka, to jednak nie jesteś w stanie się na nią zdobyć. Najpierw tłumaczysz, że najlepiej poczujesz jej smak, kiedy będzie przygotowana na zimno. A później czas wlecze się nieubłaganie. Mijają długie miesiące. Było ich aż dziewięć i wtedy właśnie Ty przyszłaś na świat. Nie znasz dokładnej daty swoich urodzin, ale lubisz sobie wyobrażać, iż miało to miejsce 24 grudnia, kiedy wszyscy szykowali się do świąt, a za oknem prószył śnieg.
                Minęło już długich szesnaście lat, podczas których próbowałaś odnaleźć własną tożsamość. Nie było dnia, byś nie modliła się chociaż o jedno spotkanie z matką lub ojcem. Ale żadne z nich najwidoczniej nie otrzymało twoich licznych listów. Nie dotarły do nich błagania. Próbujesz nauczyć się z tym żyć. Każdego poranka bierzesz kilka głębokich wdechów tłumacząc sobie, że przecież wszystko będzie dobrze. Nie musisz znać samej siebie, by przetrwać nadchodzący dzień. A przecież nie boisz się stawiać czoła nowym wyzwaniom. Pewność siebie nie pasuje do tej delikatnej dziewczynki, prawda? Często to słyszysz i za każdym razem wybuchasz dzikim śmiechem. Bo jeszcze nikt nie miał okazji poznać Twego prawdziwego oblicza.

Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.

                Do Hogwartu trafiłaś w wyniku niesamowitego zbiegu okoliczności, który odmienił Twoje życie. Nigdy nie przypuszczałaś, że możesz posiadać magiczne zdolności. Już jako kilkulatka wolałaś być realistką. Twierdziłaś uparcie, iż magia nie istnieje. Ale przy pierwszej, nadarzającej się okazji zrobiłabyś niemalże wszystko, aby opuścić ten paskudny sierociniec. Odwiedziłaś ulicę Pokątną razem ze swym nowym opiekunem. To on obudził pierwiastek Twojej duszy odpowiedzialnej za chodzenie z głową chmurach. Zaczęłaś marzyć. Odkryłaś nowy świat, w którym czułaś się zaakceptowana.
                Nie interesuję Cię nic poza książkami. Potrafisz przesiedzieć cały dzień w bibliotece, na dobre zapominając o otaczającym Cię świecie. Nazywasz ją swoim drugim domem. Bo pierwszym przecież jest Hogwart. Marzysz, planujesz, wierzysz. Jesteś niepoprawną optymistką, wiesz? Zdecydowanie nie przejmujesz się drobnymi szczegółami jak to, że wszystkie zwierzęta w tym zamku zdają się za Tobą nie przepadać. Każdego poranka jesteś tak nieprzytomna, że ktoś powinien Ciebie pilnować, byś przypadkiem nie spadła ze schodów i czegoś sobie nie zrobiła.

Dlaczego mi to wszystko opowiadasz?
Bo niedawno straciłaś pamięć w wyniku przykrego incydentu. Mówią, że to tylko chwilowe…

Wydaje Ci się, że mnie znasz?
Masz racje – wydaje ci się.

[Może być taka nieporadna i trochę zakręcona Lizzy? Mam nadzieję, że nic nie pokręciłam. I jestem oczywiście otwarta na wszelkie pomysły.]

8 cze 2013

You know those moments when a man makes a decision that'll change his entire life and he steps up to become the hero he was meant to be? This ain't one of those moments.





Richard Sharp
z Londynu
VI klasa, 17 lat
Ravenclaw, prefekt 
boi się śmierci
gdy wyczaruje patronusa, będzie nim kozioł
różdżka wykonana z drzewa śliwy, z rdzeniem z pióra feniksa, długa na dwanaście i trzy czwarte cala




      Wydawało mu się, że ta harówka, którą od pierwszej klasy wykonywał, opłaci mu się. Opłacą się zarywane w bibliotece nocki, opłaci się bieganie za nauczycielami w celu poprawienia PO na W, opłaci się ręka nadwyrężona od pisania wdzięcznym kolegom esejów. Szczerze wierzył, że jeśli się postara, to jego wysiłki zaprocentują w przyszłości na jego i że teraz jest czas do wypracowania sobie godnego życia, nawet za cenę paru upokorzeń związanych z byciem wyzywanym od kujonów, lizusów - wszystko w rewanżu za odmówienie pomocy przy lekcjach. Wierzył, że warto się poświęcić dla większego, swojego dobra i nawet bardzo mu nie raziło życie towarzyskie starszego brata, które działo się tuż pod jego nosem, jakby w drugim pokoju i nigdy nie pchał się na salony, bo wystarczyły mu półki z książkami w pakiecie z miękkim fotelem. Przyszła wojna, która już w swej początkowej fazie zabrała mu ojca (chrzestnego), a później postawiła znak zapytania przy przyszłości chłopaka zarówno jak i całego świata. Krukon nie wie co robić, przez sześć lat dążył do tego, aby "na starość" mieć święty spokój, od siedemnastu lat nie myślał nad tym jaki status krwi powinno się wznosić na piedestały, sam zresztą był pół na pół i nie widział w tym nic złego, a w dzisiejszych czasach w każdej chwili ktoś może przyłożyć mu różdżkę do gardła i zażądać opowiedzenia się po jednej ze stron. Kiedy jego chrzestnego zabrali, mimo mądrości nabytej z książek i bystrości umysłu, która nie opuszczała do przez całe życie, nie potrafił zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, po co jest ta cała nienawiść i skąd ona się bierze. Lubi przeglądać dzienniki, aby wiedzieć co się dzieje, w ogóle lubi być na bieżąco ze wszystkim. Teraz na przykład jego uwagę niemal w całości pochłania Turniej Trójmagiczny, w którym mimo swojej pełnoletności i umiejętności budowania strategii, nie ma chęci startować, a który mimo to intryguje go tym całym niebezpieczeństwem, w które nie będzie wmieszany. Bo woli siedzieć z boku, nie ryzykować życia, ani zdrowia, za to po cichu łudzić się, że Czara Ognia nie wypluje wpisanego na kartce starszego brata, któremu Rich życzy oczywiście wszystkiego najlepszego, ale nie sławy i poważania, bo to już dawno zaklepał dla siebie i żadna magiczno-mugolska bitwa tego nie zmieni. Sam nie weźmie (od razu), drugiemu też nie da, trochę zawistny i trochę dwulicowy, ale czasem męczy go oglądanie cudzych sukcesów w których on sam miał swój udział. Czasem pomoże ci wzlecieć wysoko, ale nie wyżej od niego, a czasem podetnie ci skrzydła, żebyś na pewno nie doleciał do upatrzonego przez niego celu. Sfrustrowany, bo już sam nie wie, czym ma się zająć. Od zawsze wabiła go posada w departamencie przestrzegania prawa czarodziejów, ale kiedy wszystko staje się niepewne, dałby się zamknąć w piramidzie i do końca życia odszyfrowywał starożytne hieroglify, którymi interesuje się właściwie od niedawna. Nie jest ani kreatywny, ani też gadatliwy i wkurza go dziwny sposób w jaki wymawia "r". Chodzą nawet pogłoski, że rodzice, Philip oraz Emmeline, dali mu tak na imię, aby mieć pewność, że ich dziecko poprzez samo przedstawianie się, nie będzie miało problemów z poprawną wymową, a tu taki peszek, bo od małego już, Rich wolał nie mówić nic, bo a to się jąkał, a to za szybko, że nie można go było zrozumieć. Krukon nie interesuje się sportem i ma za nic pracę zespołową, bo wszystko woli robić po swojemu. Za to sam bardzo chętnie ci pomoże, jednak trzeba pamiętać, że kiedyś zażąda zapłaty.




[the new guy, tumblr, nanana]



Pieniądze - to nie wszystko, to tylko prawie wszystko.

Władysław Grzeszczyk



I L E Y   O H E R T Y
0 6. 0 6. 1 8 8 1,   Y D N E Y,   U S T R A L I A
L Y T H E R I N

Ród Doherty mianował się złotym, gdyż jego gorączka nigdy się nie wypaliła. Pojawił się w kraju Aborygenów stosunkowo wcześnie, jeszcze w pięćdziesiątym pierwszym. Właściwie, tuż po odkryciu pierwszych rud złota jego żądni przygód członkowie bez zastanowienia porzucili angielskie dworki, chcąc uniknąć trudności w zajęciu najkorzystniejszych wykopalisk. Mawiano, że zamiast hemoglobiny mieli metal w żyłach, zamiast mózgu kalkulator, zamiast rąk zaś potężne łopaty. Żaden szanujący się Doherty nie starał się nawet uchodzić za człowieka, świadom, że został przeznaczony do losu maszyny. 

Ród Doherty szanował swoje nazwisko, jako jedyną rzecz prócz zysku. Nie tyle tolerował mugolaków, co po prostu nie interesował się nimi (no, ewentualnie w ramach zależności pan-niewolnik, ale i te czasy już minęły). Czarodzieje mieszali więc krew nieograniczenie z ludźmi, brudząc potomkom rodowód. Póki owi uczęszczali do domowych szkółek, nikt nie widział problemu. Na dobrą sprawę, dopiero gdy list z Hogwartu przywrócił oderwaną od Europy rodzinę Doherty do rzeczywistości, zaczęto uzmysławiać sobie wśród australijskiego towarzystwa wagę nieskazitelnej krwi. Dobra reputacja równa się dobry zysk, czyż nie?

Ród Doherty dbał o swoich. Nikt niepowołany nie zdołał dotychczas dotrzeć do historii splamionych erytrocytów najmłodszej panny Doherty, dziwnie walecznych leukocytów ani zupełnie niegustownych trombocytów. Jej najważniejszym zadaniem stało się chronienie rodzinnych brudów, nietrwonienie pieniędzy z rozległych skarbców i nauczenie się wszystkich możliwych zaklęć ułatwiających pracę w kopalniach. Panna Doherty zresztą nie miała nic przeciwko, ją również australijska gorączka złota od małego trawiła nienasyconą żądzą posiadania, sycząc i pochłaniając pokorne usposobienie. Prócz oczywistych buntów typowo rozwijającej się nastolatki, z panną Doherty nie powinno być żadnych problemów. Ponadto, wygląda, zachowuje oraz uczy się całkiem przyzwoicie, a jedynymi wybijającymi ją ponad przeciętność cechami są nieokiełznana zazdrość, dziwaczny akcent oraz niezły prawy prosty.




D   T E G O   R O K U   Ś C I G A J Ą C A
A T R O N U S E M   P I E S   D I N G O
O G I N E M   Ł A C H Y   Ż E B R A K A
R E W   L E K K O   N I E Ś W I E Ż A
W   Z E S T A W I E   Z   1 1 - C A L O W Ą   A K A C J O W Ą 
R Ó Ż D Ż K Ą   Z   P A Z U R E M   D I R I K R A K A




___________
Dzień dobry!

"Bo ja niewiele dbam o złe wróżby na ziemi i niebie..."

 

Ivy Middleford

„Czasem anioły nie są pokryte światłem.
Czasem anioły nie mają wcale racji.
Czasem anioły nie mają nawet skrzydeł.
Ale nic nie może równać się z miłością, którą przynoszą.”

Ludzie są zabawni. Rodzą się. Gdy są niemowlakami potrzebują nieustannej opieki rodziców. Płaczą i krzyczą, nie pozwalają spać swoim rodzicielom. Potem siadają. Zaczynają chodzić i normalnie się odżywiać. Stają się coraz bardziej samodzielne. Jako berbecie wymyślają niestworzone historie. Są bardzo naiwne. Łatwo jest złamać im cokolwiek wmówić. Uwierzą Ci zawsze na słowo i nie będą szukały dowodów na to, że to, co mówisz, może mijać się z prawdą. Potem idą do szkoły. I tutaj zaczynają się schody. Poznają nowych kolegów, wkraczają w zupełnie inny świat. To od ich nowego towarzystwa zależy jak potoczy się ich dalsze życie. Mogą stać się buntownikami. Rzucić szkołę i nie zawracać sobie głowy bzdurnymi zasadami. Ale mogą też dobrze się uczyć, cierpliwie znosić kazania rodziców. Te dwie kategorie przeżyją swoje życie inaczej, a przecież zaczęli wszystko dokładnie tak samo. Dokładnie od tego samego poziomu. Dlaczego niektórzy potrafią wygrać więc swoje życie, a drudzy są straceńcami?
Wszyscy zawsze gdzieś pędzą. Jedni do szkół, inni do pracy. Jeszcze inni do szpitala w odwiedziny. Kolejnie na policję. Na zajęcia. Na spotkanie. Tak mija dzień za dniem. A my nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy, że nasze życie minęło. Dopiero gdy jesteśmy starzy, niezdolni do samodzielnej ciężkiej pracy, przystajemy, aby się zastanowić nad tym, co do tej pory zrobiliśmy. I zaczynamy płakać. Dlaczego? Bo zdajemy sobie sprawę z tego, że zmarnowaliśmy swoje życie na rzeczy zupełnie niepotrzebne. Nie osiągnęliśmy nic. Przegraliśmy. Już tego nie naprawimy. Czekamy tylko z rozpaczą, aż ostrze kosy Śmierci przetnie naszą duszę i zabierze nas do innego świata. A my zostaniemy wtedy wybawieni. Bo poczucie beznadziejności przestanie gryźć nasze sumienie. 

„Och, Gwiazdeczko.
Nie płacz.
Naprawimy to zanim nadejdzie jutro.
Znajdziemy miejsce, do którego należymy.”

Chociaż szlachta zeszła już prawie całkiem na dalszy plan, to jednak jej strzępki pozostają przy życiu – aczkolwiek radzić sobie muszą sami. Do tego „strzępka” arystokracji zaliczyć można rodzinę Middleford, która powoli zaczyna żyć tak jak i reszta ludzi, zapominając o tej swojej „wyższości”.
Dnia dwudziestego pierwszego kwietnia roku tysiąc osiemset osiemdziesiątego trzeciego w Londynie przyszła na świat druga córka Elisabeth III oraz Sebastiana Middleforde’ów. Wszyscy byli na początku zadowoleni, za wyjątkiem ojca, który miał nadzieję przecież, że urodzi mu się syn, acz potem przestał kręcić nosem, jednak kilka lat później wszystko się zmieniło. Elisabeth IV, starsza o dwa lata siostra Ivy, znienawidziła ją. Dlaczego? Bo to teraz ona była oczkiem w głowie rodziców, a Lizzie zeszła na dalszy plan.  Dlatego dwie dziewczynki nigdy nie żyły ze sobą w zgodzie, nigdy się nie szanowały i nigdy nie lubiły. To zawsze Ivy była tą dobrą dziewczynką, która wychodziła z każdej sytuacji obronną ręką, a Elisabeth była ganiona za dosłownie wszystko. Nic dziwnego, że wyrosła na małą buntowniczkę. Nienawiść dwóch sióstr się pogłębiła, gdy trafiły do przeciwnych domów – Lizzie znalazła się w Slytherinie, natomiast Ivy w Gryffindorze. Młodsza siostra jednak nigdy nie mogła narzekać na nieszczęśliwe dzieciństwo. 

Te lata przed nami - obce i przeraźliwe.
Nigdy nie myślałam, że będę musiała sama stawić im czoła…”

Każdy, kto spotkał Ivy, powie, że jest miłą dziewczyną, tylko trochę zbyt nieśmiałą. Woli trochę pomilczeć i posłuchać, niż odzywać się niepotrzebnie i wyjść na osobę głupszą. Jeśli ją trochę poznasz, przekonasz się, że jest świetną przyjaciółką, która lubi podobać się chłopcom i próbuje wykreować się na słodką dziewczynę z uroczym uśmiechem. Ale nieliczni tylko się przekonają, że tak naprawdę jest często smutna i nie potrafi radzić sobie sama z własnymi problemami. W większości częściej zobaczysz ją w gronie przyjaciół płci przeciwnej niż z dziewczętami, ponieważ to do nich ma większe zaufanie.
Ivy od najmłodszych lat uczyła się grać na fortepianie. Bardzo lubi twórczość Chopina oraz Beethovena. Bardzo lubi Mendelsohna, ujdzie nawet i Mozart. Jednak skrzywi się, gdy usłyszy coś o Bachu – bardzo nie lubi tego barokowego kompozytora, chociaż docenia fakt, że był geniuszem. Potem, gdy miała dziewięć lat, jej nauczyciel zauważył, że Ivy też ma ładny głos i polecił go kształcić, ale w późniejszym wieku. Dziewczyna jest bardzo dumna ze swoich umiejętności, szczególnie, że utalentowana muzycznie jest tylko ona.
Jest jeszcze jedna mała rzecz, o której wiedzieć powinieneś, drogi przechodniu. Nie kieruj się pozorami i nie myśl, że dziewczyna, chociaż zagubiona, jest głupia. Nie próbuj jej nawet oszukać. Dlaczego? Ivy zafascynowana jest psychologią i studiuje mowę ciała poprzez obserwacje na hogwarckich korytarzach. Jest w tym całkiem dobra, ale wciąż się uczy. To tylko drobne ostrzeżenie.

Personalities | Connections | Trivia


Mamy postać Ivy. Mam nadzieję, że nie wyszła mi jak Mary Sue (zawsze się o to boję :<), ale opierałam ją na swojej osobowości, więc wyjść tak nie powinno. Do wątków zawsze chętna, zwarta i gotowa, mogę nawet zaczynać, tylko błagam, pokażcie chociaż troszkę, że Wam zależy i nie zwalajcie wszystkiego na mnie. Wszystkie rzeczy takie jak różdżka, bogin, patronus i tym podobne pojawią się za chwilę w pierwszej od lewej strony zakładce. Dobra, koniec tej litanii. Zapraszam do wątków!
[1] Cytat z tytułu jest wzięty z piosenki Gram o wszystko Ewy Bem.
[2] Pierwszy cytat to fragment wiersza znalezionego w Internecie.
[3] Drugi tekst to fragment piosenki Starlight Slasha i Mylesa Kennedy'ego.
[4] Trzeci tekst to fragment piosenki Lullaby for princess.
[5] Buźki użyczyła Sara Mills.

...for the greater good?

Gellert Grindelwald
| uczeń Durmstrangu, który odwiedza Hogwart przez Turniej Trójmagiczny | Szesnastolatek urodzony w 1882 roku | czysta krew | Czarna Różdżka | poszukiwacz Insygniów Śmierci |
Wszystko zaczyna się od niewinnej ciekawości, od zainteresowania czymś co mroczne, co kusi i wyciąga do nas zachęcająco swoje potworne ręce. Człowiek jeszcze wtedy nie wie, co będzie jak zatopi się w swoim zainteresowaniu po czubek własnego nosa. Wszystko wydaje się takie inne, ciekawe, inspirujące! Mamy nowe pomysły, ciekawe teorie, które przecież trzeba sprawdzić. Ale nie, nie zagłębiamy się zbyt mocno w te mroczne tematy, bo przecież nie jesteśmy tacy jak oni. Mimo to, powoli, nie zdając sobie z tego zbytnio sprawy, wchodzimy głębiej w tematy, które kiedyś tak bardzo nas przerażały. Znajdujemy ulgę pomiędzy mrokiem, który nas otacza, znajdujemy coś, w czym możemy się prawdziwie sprawdzić. Nie spędzamy już nad tym kilka godzin tygodniowo, a całe dnie! A później, dni zamieniają się w całe tygodnie, w miesiące, a nawet lata. Nie znamy już innego życia, a nasza dusza przesiąknięta jest ciemnością, której kiedyś tak bardzo unikaliśmy, której się obawialiśmy. I wtedy już nie ma ucieczki, nie potrafimy wyrwać się z czegoś co jest już częścią nas.  Nie chcemy się od tego odsuwać - jest to nam zbyt drogie, zbyt bliskie naszemu sercu. A więc dalej brniemy w to bagno, z przeświadczeniem, że cel uświęca środki, a to co robimy... robimy to dla większego dobra, dla dobra ogółu, a nie pojedyńczych jednostek. Nie czujemy już strachu, nie czujemy żadnych obaw, wszystko co dobre zdążyło już się wypalić. Pozostaje jedynie charyzma i idea, która jest przedstawiana przez nas w tak jasnym i pięknym świetle! I wydaje nam się, że to my teraz ustalamy reguły, że to my będziemy wielcy. Wraz z poparciem rośnie duma i wiara w słuszność decyzji. Człowiek w końcu się gubi, ma wizję dobra, ma wizję idealnego świata, który zostanie stworzony jego własnymi rękoma... Wierzy, że reprezentuje dobro, a gubi się w mroku. Niewinne eksperymenty zamieniają się w zagrożenie życia, a nieszkodliwe zaklęcia nagle mają zieloną barwę Avady. Rodzi się w człowieku uczucie, że wszystko jest możliwe i nikt nie może przeszkodzić w wypełnieniu przeznaczenia. Tortury są na porządku dziennym, ale nikt jeszcze o tym nie wie. Nikt się nie dowie. Może i wszystko jest teraz inne, ale przecież... czego nie robi się dla większego dobra?


"Czarna magia... czemu właśnie czarna? Nie jest ona przecież przepełniona złem, nie zapowiada śmierci czy bólu. Czarna magia wymaga od czarodzieja więcej, wymaga swoistego... poświęcenia. Dlatego jedynie nieliczni zdolni są do jej użycia."

_______________________________
Mam nadzieję, że karta może być, a Gellert wyszedł znośnie. Jeśli jest coś do poprawki, to proszę o zwrócenie mi uwagi ;)
Zapraszam do wątków, Gellert jeszcze nie gryzie.

7 cze 2013

O tym, czym naprawdę jest wolność, wiedzą niestety tylko ci, co ją stracili.


Edgar Cuthbert Barrett
Siódmy grudnia | Canterbury, Kent | Czystej krwi
Ravenclaw, VII klasa | Nietoperz | Ciotka
Drewno wiśniowe, 9 i pół cala, sztywna, rdzeń z włosa testrala

_______________________________

        Przywdziać maskę i wmówić, że to prawdziwy ty to kaszka z mleczkiem. Ludzie są prości, wystarczy ładnie coś opakować i podać w odpowiedni sposób, a łykną to jak ryba haczyk. Gorzej, jeśli szczerość wygląda na fałsz, jakbyś był niedopracowany w którejś części, tracisz orientację we własnym ciele i gubisz wśród odczuć, bo jak to tak, niby wiesz, kim jesteś, ale za szczerość dostajesz tylko kopniaki. Prawie jak dobre uczynki odpłacane złem, choć gorzej, bo myśleć jest trudniej niż robić. To straszne, jak wiele osób o tym zapomina i fizyczność traktuje nadrzędnie nad umysłem, tracąc go ostatecznie.

       Wychowywała go ciotka, arystokratka z krwi i kości, dosłownie, bo chuda i wysoka była to kobieta. Tak samo zeschnięta z zewnątrz, jak i wewnątrz, a ciężki materiał ozdobnej szaty do dziś jest najstraszniejszym dźwiękiem, który nawiedza w snach i pustym pokoju. Spis zasad, które respektowało się w jej ponurym manor przewyższał bezwzględnością kodeks Hammurabiego, w obliczu którego 'ząb za ząb' jest czymś śmiesznym, błahostką przyprawiającą chuderlawego chłopca o błysk nadziei w smutnych oczach. Łatwo można sobie wyobrazić, że była to panna (dziwnym trafem nikt jej nie chciał) sroga, nietolerująca sprzeciwu i niezdolna do najmniejszego okazania dziecku, że wcale nie jest zabawką, którą można nakręcić wedle własnego życzenia i patrzeć, jak na rozkaz mrugnie czy pomacha dłonią. Inna sprawa, że osiągnęła cel i z nieśmiałego chłopca z czającym się lękliwie uśmiechem zrobiła wiecznie zamyślonego i tajemniczego mężczyznę, którego nie potrafił rozszyfrować nikt, każdego dnia widząc to samo, słysząc to samo i odczuwając to samo. Zarzuty, że powłoka wyszła doskonale i bardzo przekonująco z roku na rok są coraz bardziej uciążliwe i niezrozumiałe, bo jakkolwiek ciotka nie należała do najbardziej wylewnych i litościwych, tak wpoiła mu do głowy, że kłamać może tylko dla ratowania własnej skóry, innymi zaś nie należy w ogóle się przejmować, zarówno w kwestii tego, co myślą o nim, jak i w każdej pozostałej. Ot, niech będą tylko wypełnieniem pustki wokół i dają złudne wrażenie, że nie jesteś sam.

       Szyki pomieszała jej rosła sowa, która pewnego dnia wylądowała na kuchennym stole, choć z początku ciotka zakładała, że Hogwart tylko wzmocni jej nauki. Cóż, przez odległość jaka dzieliła Canterbury i Hogwart Edgar nie mógł być już tak kontrolowany i posmakował wolności, a ta spodobała mu się tak bardzo, że zaczął czerpać pełnymi garściami. Miał jednak na tyle oleju w głowie, żeby nie prowokować ciotki, wciąż jej się obawiał i nie chciał dopuścić do tego, aby podczas świąt czy wakacji skłaniać ją do wyperswadowania mu samodzielnego myślenia

      Wyrósł na cynika, który równie dobrze skrywa swoje uczucia, co odczytuje cudze. Nie jest wprawdzie mistrzem, ale przez lata milczenia nauczył się bacznie obserwować i od czasu do czasu uśmiechać z politowaniem, gdy ktoś wykłada siebie jak na tacy. Z drugiej strony, pierwsze wrażenie w przypadku Barretta nie jest mylne - to ten typ człowieka, który nie wykrzykuje swoich racji, a jedynie ich pilnuje jakby bojąc się, że ktoś podbiegnie, zabierze i podpisze się pod nimi. Zupełnie bezkonfliktowy, sumiennie kumulujący całą gorycz w sobie, od czasu do czasu dający cząstce złości przemknąć cieniem po twarzy. Oprócz tego ma wszystko, czego Rowena mogła spodziewać się po swoich podopiecznych - inteligencję, bystrość i spryt, który skłonił Tiarę do sekundy wahanie, czy lepiej nie będzie chłopakowi w Slytherinie.

      Chociaż pełen tajemnic, nie jest oszałamiającym młodzieńcem mogącym przebierać w kandydatkach na żonę - szczupły, niewysoki, jakby skurczony w sobie, a łagodne rysy nadają mu zbyt dziecięcego wyglądu. Oprócz tego długa blizna ciągnąca się od prawej łopatki do lędźwi, przy której znów wspominamy sławetny kodeks.
_______________________________


Witamy się z Edgarem i zapraszamy do wątków, bo chłopię nie jest takim ponurakiem, na jakiego wygląda.
Na zdjęciu Valter Torsleff, w tytule Daniel Defoe, a niżej w karcie - Ludwig Wittgenstein

6 cze 2013





1 cze 2013

Personalia

Names: Ivy Angel | Surname: Middleford | Maiden name: Middleford
Date of birth: 21.04.1883r. | Age: 16 lat | Marital status: panna
Abode: Hogwart, Londyn | Parents names: Elisabeth III i Sebastian | Brood: czystej krwi czarownica
Growth: 1.71m | Eye color: niebieski | Hair color: blond

W Y C I Ą G  Z  H O G W A R T U
House: Gryffindor | Titles: prefekt
Wand: 12 i 1/4 cala, jarzębina, pióro feniksa, zaskakująco elastyczna
Patronus: królik | Bogin: wszechogarniająca ciemność
Standardowe Umiejętności Magiczne: zaklęcia i uroki – powyżej oczekiwań | transmutacja – powyżej oczekiwań | eliksiry – powyżej oczekiwań | zielarstwo – nędzny | OPCM – wybitny | historia magii - okropny | mugoloznawstwo - zadowalający | astronomia – zadowalający

30 kwi 2013

Fabuła


Niektóre elementy fabuły zostały wymyślone przez administrację, aby ubarwić wątki i uczynić zabawę ciekawszą.
  • Coraz częściej słychać o wybrykach Gellerta Grindelwalda, jak na razie działającego tylko w obrębie Durmstrangu i rodzinnego kraju. Powoli tworzą się grupy zarówno zwolenników jego idei, jak i przeciwników. Niejednokrotnie prowadzi to do sprzeczek między rodzinami. Jakby tego było mało, olbrzymy z Alp nie są w najlepszych stosunkach, ginie coraz więcej mugoli w zagadkowych 'lawinach błotnych', będących w rzeczywistości wynikiem gniewu poszczególnych osobników.
  • Po zamachu centaurów na Ministra Magii, Farisa Spavina, stworzenia te zostały umieszczone w Zakazanym Lesie, przynajmniej te, które udało się złapać. Uczniowie od teraz mają zakaz wstępu do lasu, choć kiedyś mała jego część służyła celom lekcyjnym.
  • W Hogwarcie względnie spokojnie, nie licząc plotek o Turnieju Trójmagicznym. Wszyscy są tym bardziej podekscytowani, że po śmierci w ostatnim Turnieju konkurs ten miał się już nie odbywać.
  • Zmiany w ustawach o animagii i metamorfomagii, teraz każdy ma obowiązek się zarejestrować albo stanie przed Wizengamotem. Zakazane jest zostanie animagiem przed ukończeniem 17. roku życia.
  • Zaklęcia Cruciatus i Imperio zostały usunięte z listy Zaklęć Niewybaczalnych, ale nie można użyć ich częściej niż raz na pięć lat. Wyjątek stanowi o nauczycielach mogących Cruciatusem karać nieposłusznych uczniów, a także pracownikach Ministerstwa.
  • Marvolo Gaunt ponownie jest oskarżany o ataki na mugoli.

29 mar 2013

XIX wiek w Hogwarcie

  • Dyrektorem jest Fineas Nigellus Black, który nie jest darzony zbyt ciepłymi uczuciami. Jego dość histeryczne reakcje na występki uczniów sprawiają, że ci czynią je jeszcze częściej, a Black wciąż zaostrza kary.
  • Nie ma Mapy Huncwotów, Bijącej Wierzby ani Wrzeszczącej chaty. Niemożliwym jest też wymykanie się do Hogsmeade poza terminami szkolnych wyjść.
  • Choć XIX wiek kojarzy się z, lżejszymi nieco wprawdzie, sukniami i smokingami, uczniowie nie muszą w nich chodzić. Mają dwa rodzaje mundurków - szkolny, czyli długą czarna szatę z lamówką w kolorach domu i jego herbem na piersi, oraz dzienny, składający się u dziewcząt z czarnej spódnicy za kolano z lamówką w kolorach domu, białej koszul z długim rękawem oraz swetra w kolorach domu (np. czerwony ze złotymi lamówkami w przypadku Gryffindoru), u chłopców naturalnie zamiast spódnicy będą spodnie. Oba rodzaje uzupełniają sznurowane, czarne buty.
  • Nie ma imprez w lochach, ale uczniowie mogą spędzać czas na rozległych błoniach, gdzie istnieją warunki do gry w quidditcha, gargulki czy szachy czarodziejów. Jeziora nie zamieszkała jeszcze kałamarnica, więc można w nim pływać, ale wciąż należy zachować ostrożność ze względu na jego głębokość. Posiadając zgodę nauczyciela można wziąć łódź z przystani i przepłynąć przez zbiornik, aby po drugiej stronie jeziora znaleźć miejsce idealne na ognisko czy spotkanie z ukochaną osobą.
  • Pokój Życzeń nie został oficjalnie 'odkryty', zaledwie kilkoro uczniów wpadło na niego przelotnie, ale znalezienie go ponownie sprawia duży problem.
  • Klucznik i gajowy Hogwartu pełni jednocześnie rolę woźnego, jest nim obecnie pulchny mężczyzna znany po prostu jako 'pan Walter', normalnie bardzo przyjazny, ale nie znosi łamania zasad. Co za tym idzie - kary, które tak marzyły się Filchowi są praktykowane, ale tylko w skrajnych przypadkach. Najgorsza z nich to zaklęcie Cruciatus, klęczenie na grochu czy podwieszanie za ręce do sufitu na jakiś czas. Uczniowie buntują się tym przestarzałym metodom.
  • Między domami nie toczy się jeszcze tak wyraźna bitwa, jak widać to w powieści pani Rowling. Zaczynają się złośliwostki, nabijanie z mugolaków, jak na razie rozlewu krwi brak.
  • Wężoustość jest przekleństwem, wilkołaki i wampiry nie mają wstępu do szkoły, olbrzymy to kreatury, a uczeń z zielonymi włosami i tunelami pewnie skończy zaszufladkowany podobnie. 

Wolne postacie

Jeśli masz pomysł na postać, a brak ci czasu na jej prowadzenie, zostaw jej krótki opis wedle podanego niżej schematu, a może wkrótce jakiś autor ją przejmie.
Jeśli zaś chcesz przejąć postać - wysyłasz jej kartę na mail, zgodnie z zasadami podanymi w regulaminie.

  • Imię i nazwisko
  • Data urodzenia | Wiek
  • Nauczany przedmiot / Zawód (jeśli będzie to uczeń, dom zostanie wybrany, jak w.w.)
  • Krótką charakterystykę
  • Opis wyglądu lub proponowany wizerunek
  • Powiązania z postacią
  • Inne informacje, które uznacie za potrzebne


Zajęte wizerunki

A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
R
S
T
U
W
X
Y
Z

Sojusze / Spam

Dyrekcja

Jeśli masz pomysł, chcesz odejść z bloga lub zgłosić urlop - napisz w komentarzu.

Dla Autora





Regulamin i zapisy

1. Po zapoznaniu się z regulaminem należy zostawić pod tym postem mail, hasło(ukryte gdzieś w tekście), płeć postaci oraz jej rolę - tzn. czy będzie ona uczniem, nauczycielem czy jeszcze kimś innym.
UWAGA: w związku z Turniejem Trójmagicznym istnieje możliwość tworzenia ucznia Durmstrangu lub Beauxbatons.

2. Domyślamy się, że w KP na Hogwarty jesteście obcykani, więc nie wymienimy wszystkich tych podpunktów, ale jest jeden warunek - pamiętajcie, że dopiero Dumbledore zezwolił na naukę wilkołaka w szkole, więc nie ma szans, aby obecny dyrektor wyraził zgodę. XIX wiek mimo wszystko był nieco sztywniacki, ale o tym doczytacie sobie w Fabule. Każdy ma też prawo do jednego zdjęcia w karcie.

3. Na odebranie zaproszenia i publikację karty postaci macie łącznie tydzień.

4. Listy obecności będą robione co dwa tygodnie, zważywszy na dość 'chwiejne' czasy panujące w blogosferze. Zasady są takie jak wszędzie, wpisujecie się z zalogowanego konta (jeśli masz nick niepokrywający się z nazwiskiem postaci, wystarczy podać jej dane osobowe), my usuwamy z linków pozostałych, a każdy ma trzy dni na powrót, tj. ładną prośbę u Dyrekcji.

5. Shoutbox ma służyć pogawędkom między autorami, jeśli zauważymy, iż toczą się w nim jedynie sprzeczki, zostanie usunięty. Rozumiemy, że w internecie można być cool i w ogóle, ale kultura osobista obowiązuje. Cwałujący hipogryf.

6. Miło byłoby, gdyby każdy autor raz na półtora miesiąca dodał notkę z opowiadaniem. Nie może ona być krótsza niż jedna strona w Wordzie oraz składać się z samych dialogów.

7. Nie ma urlopów nieokreślonych, maksymalnie trzy tygodnie. Jeśli ktoś po tym czasie nie da znaku życia, zostanie usunięty.

8. Nie muszę chyba przypominać o poprawności językowej i justowaniu tekstu? Odstęp między kartami to pół godziny, między notkami 1,5.

Quidditch

Komentator
-

Gryffindor
Kapitan: ...
Szukający: ...
Obrońca:
Pałkarze: ... , ...
Ścigający: ... , ... , ...

Hufflepuff
Kapitan:
Szukający: Charlie Ginger
Obrońca:
Pałkarze: ... , ...
Ścigający: ... , ... , ...


Ravenclaw
Kapitan:
Szukający: ...
Obrońca:
Pałkarze: ... , ...
Ścigający: Marcia Aspil , ... , ...


Slytherin
Kapitan:
Szukający:
Obrońca:
Pałkarze: ... , ...
Ścigający: Riley Doherty , ... , ...

Prefekci

Prefekci Naczelni
- Richard Sharp
-

Prefekci Gryffindoru
-
-

Prefekci Hufflepuffu
-
-

Prefekci Ravenclawu
-

Prefekci Slytherinu
-