ELIZABETH SNOW
Ravenclaw, VI rok
Życie daje Ci kopniaka, a
potem z uśmiechem pyta czy nie za mocno bolało.
Gdy
wszystko zdaje się iść po Twojej myśli zawsze trafi się ktoś, kto zapragnie to
szczęście zepsuć. Zrobi to w taki sposób, byś o tym pamiętał do końca swojego
życia. I chociaż zemsta wydaje się słodka, to jednak nie jesteś w stanie się na
nią zdobyć. Najpierw tłumaczysz, że najlepiej poczujesz jej smak, kiedy będzie
przygotowana na zimno. A później czas wlecze się nieubłaganie. Mijają długie
miesiące. Było ich aż dziewięć i wtedy właśnie Ty przyszłaś na świat. Nie znasz
dokładnej daty swoich urodzin, ale lubisz sobie wyobrażać, iż miało to miejsce
24 grudnia, kiedy wszyscy szykowali się do świąt, a za oknem prószył śnieg.
Minęło
już długich szesnaście lat, podczas których próbowałaś odnaleźć własną
tożsamość. Nie było dnia, byś nie modliła się chociaż o jedno spotkanie z matką
lub ojcem. Ale żadne z nich najwidoczniej nie otrzymało twoich licznych listów.
Nie dotarły do nich błagania. Próbujesz nauczyć się z tym żyć. Każdego poranka
bierzesz kilka głębokich wdechów tłumacząc sobie, że przecież wszystko będzie
dobrze. Nie musisz znać samej siebie, by przetrwać nadchodzący dzień. A przecież
nie boisz się stawiać czoła nowym wyzwaniom. Pewność siebie nie pasuje do tej
delikatnej dziewczynki, prawda? Często to słyszysz i za każdym razem wybuchasz
dzikim śmiechem. Bo jeszcze nikt nie miał okazji poznać Twego prawdziwego
oblicza.
Wiedzę możemy
zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.
Do Hogwartu trafiłaś w wyniku
niesamowitego zbiegu okoliczności, który odmienił Twoje życie. Nigdy nie
przypuszczałaś, że możesz posiadać magiczne zdolności. Już jako kilkulatka
wolałaś być realistką. Twierdziłaś uparcie, iż magia nie istnieje. Ale przy
pierwszej, nadarzającej się okazji zrobiłabyś niemalże wszystko, aby opuścić
ten paskudny sierociniec. Odwiedziłaś ulicę Pokątną razem ze swym nowym
opiekunem. To on obudził pierwiastek Twojej duszy odpowiedzialnej za chodzenie
z głową chmurach. Zaczęłaś marzyć. Odkryłaś nowy świat, w którym czułaś się
zaakceptowana.
Nie interesuję Cię nic poza
książkami. Potrafisz przesiedzieć cały dzień w bibliotece, na dobre zapominając
o otaczającym Cię świecie. Nazywasz ją swoim drugim domem. Bo pierwszym
przecież jest Hogwart. Marzysz, planujesz, wierzysz. Jesteś niepoprawną
optymistką, wiesz? Zdecydowanie nie przejmujesz się drobnymi szczegółami jak
to, że wszystkie zwierzęta w tym zamku zdają się za Tobą nie przepadać. Każdego
poranka jesteś tak nieprzytomna, że ktoś powinien Ciebie pilnować, byś
przypadkiem nie spadła ze schodów i czegoś sobie nie zrobiła.
Dlaczego mi to wszystko opowiadasz?
Bo niedawno
straciłaś pamięć w wyniku przykrego incydentu. Mówią, że to tylko chwilowe…
Wydaje Ci się, że mnie znasz?
Masz racje – wydaje ci się.
[Może być taka nieporadna i trochę zakręcona Lizzy? Mam nadzieję, że nic nie pokręciłam. I jestem oczywiście otwarta na wszelkie pomysły.]

[Patrz, na pewno się znają!]
OdpowiedzUsuńRichard