9 cze 2013

To co jest przyczyną twoich najgłębszych cierpień, jest zarazem źródłem twoich największych radości.

ELIZABETH SNOW
Ravenclaw, VI rok



Życie daje Ci kopniaka, a potem z uśmiechem pyta czy nie za mocno bolało.

                Gdy wszystko zdaje się iść po Twojej myśli zawsze trafi się ktoś, kto zapragnie to szczęście zepsuć. Zrobi to w taki sposób, byś o tym pamiętał do końca swojego życia. I chociaż zemsta wydaje się słodka, to jednak nie jesteś w stanie się na nią zdobyć. Najpierw tłumaczysz, że najlepiej poczujesz jej smak, kiedy będzie przygotowana na zimno. A później czas wlecze się nieubłaganie. Mijają długie miesiące. Było ich aż dziewięć i wtedy właśnie Ty przyszłaś na świat. Nie znasz dokładnej daty swoich urodzin, ale lubisz sobie wyobrażać, iż miało to miejsce 24 grudnia, kiedy wszyscy szykowali się do świąt, a za oknem prószył śnieg.
                Minęło już długich szesnaście lat, podczas których próbowałaś odnaleźć własną tożsamość. Nie było dnia, byś nie modliła się chociaż o jedno spotkanie z matką lub ojcem. Ale żadne z nich najwidoczniej nie otrzymało twoich licznych listów. Nie dotarły do nich błagania. Próbujesz nauczyć się z tym żyć. Każdego poranka bierzesz kilka głębokich wdechów tłumacząc sobie, że przecież wszystko będzie dobrze. Nie musisz znać samej siebie, by przetrwać nadchodzący dzień. A przecież nie boisz się stawiać czoła nowym wyzwaniom. Pewność siebie nie pasuje do tej delikatnej dziewczynki, prawda? Często to słyszysz i za każdym razem wybuchasz dzikim śmiechem. Bo jeszcze nikt nie miał okazji poznać Twego prawdziwego oblicza.

Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.

                Do Hogwartu trafiłaś w wyniku niesamowitego zbiegu okoliczności, który odmienił Twoje życie. Nigdy nie przypuszczałaś, że możesz posiadać magiczne zdolności. Już jako kilkulatka wolałaś być realistką. Twierdziłaś uparcie, iż magia nie istnieje. Ale przy pierwszej, nadarzającej się okazji zrobiłabyś niemalże wszystko, aby opuścić ten paskudny sierociniec. Odwiedziłaś ulicę Pokątną razem ze swym nowym opiekunem. To on obudził pierwiastek Twojej duszy odpowiedzialnej za chodzenie z głową chmurach. Zaczęłaś marzyć. Odkryłaś nowy świat, w którym czułaś się zaakceptowana.
                Nie interesuję Cię nic poza książkami. Potrafisz przesiedzieć cały dzień w bibliotece, na dobre zapominając o otaczającym Cię świecie. Nazywasz ją swoim drugim domem. Bo pierwszym przecież jest Hogwart. Marzysz, planujesz, wierzysz. Jesteś niepoprawną optymistką, wiesz? Zdecydowanie nie przejmujesz się drobnymi szczegółami jak to, że wszystkie zwierzęta w tym zamku zdają się za Tobą nie przepadać. Każdego poranka jesteś tak nieprzytomna, że ktoś powinien Ciebie pilnować, byś przypadkiem nie spadła ze schodów i czegoś sobie nie zrobiła.

Dlaczego mi to wszystko opowiadasz?
Bo niedawno straciłaś pamięć w wyniku przykrego incydentu. Mówią, że to tylko chwilowe…

Wydaje Ci się, że mnie znasz?
Masz racje – wydaje ci się.

[Może być taka nieporadna i trochę zakręcona Lizzy? Mam nadzieję, że nic nie pokręciłam. I jestem oczywiście otwarta na wszelkie pomysły.]

1 komentarz: