Edgar Cuthbert Barrett
Siódmy grudnia | Canterbury, Kent | Czystej krwi
Ravenclaw, VII klasa | Nietoperz | Ciotka
Drewno wiśniowe, 9 i pół cala, sztywna, rdzeń z włosa testrala
_______________________________
Przywdziać maskę i wmówić, że to
prawdziwy ty to kaszka z mleczkiem. Ludzie są prości, wystarczy ładnie coś
opakować i podać w odpowiedni sposób, a łykną to jak ryba haczyk. Gorzej, jeśli
szczerość wygląda na fałsz, jakbyś był niedopracowany w którejś części, tracisz
orientację we własnym ciele i gubisz wśród odczuć, bo jak to tak, niby wiesz,
kim jesteś, ale za szczerość dostajesz tylko kopniaki. Prawie jak dobre uczynki
odpłacane złem, choć gorzej, bo myśleć jest trudniej niż robić. To straszne,
jak wiele osób o tym zapomina i fizyczność traktuje nadrzędnie nad umysłem,
tracąc go ostatecznie.
Wychowywała go ciotka, arystokratka z krwi i
kości, dosłownie, bo chuda i wysoka była to kobieta. Tak samo zeschnięta z
zewnątrz, jak i wewnątrz, a ciężki materiał ozdobnej szaty do dziś jest
najstraszniejszym dźwiękiem, który nawiedza w snach i pustym pokoju. Spis
zasad, które respektowało się w jej ponurym manor przewyższał bezwzględnością
kodeks Hammurabiego, w obliczu którego 'ząb za ząb' jest czymś śmiesznym,
błahostką przyprawiającą chuderlawego chłopca o błysk nadziei w smutnych
oczach. Łatwo można sobie wyobrazić, że była to panna (dziwnym trafem nikt jej
nie chciał) sroga, nietolerująca sprzeciwu i niezdolna do najmniejszego
okazania dziecku, że wcale nie jest zabawką, którą można nakręcić wedle
własnego życzenia i patrzeć, jak na rozkaz mrugnie czy pomacha dłonią. Inna
sprawa, że osiągnęła cel i z nieśmiałego chłopca z czającym się lękliwie
uśmiechem zrobiła wiecznie zamyślonego i tajemniczego mężczyznę, którego nie
potrafił rozszyfrować nikt, każdego dnia widząc to samo, słysząc to samo i
odczuwając to samo. Zarzuty, że powłoka wyszła doskonale i bardzo przekonująco
z roku na rok są coraz bardziej uciążliwe i niezrozumiałe, bo jakkolwiek ciotka
nie należała do najbardziej wylewnych i litościwych, tak wpoiła mu do głowy, że
kłamać może tylko dla ratowania własnej skóry, innymi zaś nie należy w ogóle
się przejmować, zarówno w kwestii tego, co myślą o nim, jak i w każdej
pozostałej. Ot, niech będą tylko wypełnieniem pustki wokół i dają złudne
wrażenie, że nie jesteś sam.
Szyki pomieszała jej rosła sowa, która pewnego
dnia wylądowała na kuchennym stole, choć z początku ciotka zakładała, że
Hogwart tylko wzmocni jej nauki. Cóż, przez odległość jaka dzieliła Canterbury
i Hogwart Edgar nie mógł być już tak kontrolowany i posmakował wolności, a ta
spodobała mu się tak bardzo, że zaczął czerpać pełnymi garściami. Miał jednak
na tyle oleju w głowie, żeby nie prowokować ciotki, wciąż jej się obawiał i nie
chciał dopuścić do tego, aby podczas świąt czy wakacji skłaniać ją do
wyperswadowania mu samodzielnego myślenia
Wyrósł na cynika, który równie dobrze skrywa
swoje uczucia, co odczytuje cudze. Nie jest wprawdzie mistrzem, ale przez lata
milczenia nauczył się bacznie obserwować i od czasu do czasu uśmiechać z
politowaniem, gdy ktoś wykłada siebie jak na tacy. Z drugiej strony, pierwsze
wrażenie w przypadku Barretta nie jest mylne - to ten typ człowieka, który nie
wykrzykuje swoich racji, a jedynie ich pilnuje jakby bojąc się, że ktoś
podbiegnie, zabierze i podpisze się pod nimi. Zupełnie bezkonfliktowy,
sumiennie kumulujący całą gorycz w sobie, od czasu do czasu dający cząstce
złości przemknąć cieniem po twarzy. Oprócz tego ma wszystko, czego Rowena mogła
spodziewać się po swoich podopiecznych - inteligencję, bystrość i spryt, który
skłonił Tiarę do sekundy wahanie, czy lepiej nie będzie chłopakowi w
Slytherinie.
Chociaż pełen tajemnic, nie jest oszałamiającym
młodzieńcem mogącym przebierać w kandydatkach na żonę - szczupły, niewysoki,
jakby skurczony w sobie, a łagodne rysy nadają mu zbyt dziecięcego wyglądu. Oprócz
tego długa blizna ciągnąca się od prawej łopatki do lędźwi, przy której znów
wspominamy sławetny kodeks.
_______________________________
Witamy się z Edgarem i zapraszamy do wątków, bo chłopię nie jest takim ponurakiem, na jakiego wygląda.
Na zdjęciu Valter Torsleff, w tytule Daniel Defoe, a niżej w karcie - Ludwig Wittgenstein
Na zdjęciu Valter Torsleff, w tytule Daniel Defoe, a niżej w karcie - Ludwig Wittgenstein

[Dzień dobry, witam serdecznie. Przyznam bezwstydnie, że podglądałam kartę, taki upiór ze mnie.
OdpowiedzUsuńWątek? Powiązanie? Koniec świata?]
[Koniec świata zawsze prędzej czy później musi nadejść, więc zastanowię się nad tym później.
OdpowiedzUsuńByłabym za tym, żeby mieli okazję się poznać. Wychodzi na to, że oboje to typy milczące, ale chyba największą różnicą jest to, że Charlie to osoba...no cóż, jej geny nawet nie siedziały koło arystokracji. Dlatego też te wszystkie cyniczno-maskowe sztuczki to nie jej bajka.
Jak Ty to widzisz? Obiecuję zacząć wątek, ale potrzebuję...czegoś.]
[Och, nie róbmy z mugolaków dzikusów. I nie róbmy z nich też ludzi czepialskich, zwłaszcza, że Charlie to ten typ, który ma trudności z kontaktami interpersonalnymi. I milczy, stanowczo dużo milczy. Nie męczy jej obcowanie z ludźmi, ale niczego sama nie zaproponuje. A jeśli ktoś jej zaproponuje, może być tym faktem co najmniej zaskoczona.
OdpowiedzUsuńCoś spróbuję wymyślić, mimo wszystko.]
[ ojej, jaka świetna karta *_* oddaj <3
OdpowiedzUsuńNo i czeeeeść, wącisz?]
Seraphine
[Ojej... zaraz normalnie się zarumienię, dziękuję :3]
OdpowiedzUsuńGellert Grindelwald
[ i o to mi chodziło. nie chciałam, żeby to była jedna z tych ślicznych blondynek, które są zbyt pewne siebie, a takie zwykłe, nierzucające się w oczy coś. próbuje wymyślić coś skomplikowanego i ciekawego. I NIC MI NIE PRZYCHODZI DO ŁBA! :C bo to takie niewidoczne coś jest, nie zachwyca jak większość delegatek ze szkoły i snuje się samotnie, co rusz się gubiąc i przesiadując jedynie w bibliotece. Nie wiem, zabij mnie ;_;]
OdpowiedzUsuńSeraphine
[O! Widzę, że Ed i moja Ivy mają coś wspólnego - potrafią odczytywać cudze uczucia. Co powiesz w takim razie na wątek? Może wyjść całkiem ciekawie.]
OdpowiedzUsuń[Ojej, ktoś wie o co chodzi z Bagażem <3
OdpowiedzUsuńDziękuję za powitanie, a jak to mamy za sobą już to może jakiś wątek sklecimy? :) ]
[ Możliwe, możliwe, choć mi to w zasadzie obojętne. Lubię dawać się rozwijać znajomości i wtedy wychodzi najciekawsza relacja.
OdpowiedzUsuńJakiś pomysł na wątek? ]
A. Spencer
[Ah, no trochę podobni są. A Gellert zawsze jest zainteresowany ludźmi z takimi samymi poglądami ;) ale ogólnie pomysłu konkretnego nie mam.]
OdpowiedzUsuń